Odważny początek
Weszliśmy w mecz bez kompleksów. Choć rzut sędziowski wygrał Eromosele, to od pierwszych minut było widać, że gospodarze nie zamierzają oddać inicjatywy. Dobrze funkcjonowała nasza defensywa, a na atakowanej połowie zespół cierpliwie budował skuteczne akcje.
W pierwszej kwarcie ważne role odgrywali nasz M. Weiss oraz D. Barnes, który skutecznie wymuszał faule i punktując na lini rzutów wolnych, utrzymywał kontakt punktowy, z nami. W końcówce kwarty, dzięki trafieniom Weissa i aktywności na tablicach Eromosele, zdołaliśmy wyjść na prowadzenie. Wynik 32:26 po pierwszej części był potwierdzeniem, że zwycięstwo w pierwszym meczu nie było przypadkiem.
Problemy w drugiej kwarcie
Druga odsłona przyniosła jednak pierwsze poważne trudności. Gospodarze podkręcili tempo i zaczęli grać bardziej fizycznie, co wyraźnie ograniczało nasze możliwości. Pojawiły się straty, niedokładne podania i problemy ze skutecznością.
Mimo ambitnej postawy – szczególnie w wykonaniu Weissa oraz prób Eromosele pod koszem – stopniowo traciliśmy kontrolę nad meczem. Zespół z Pleszewa coraz lepiej dzielił się piłką i wykorzystywał błędy błędy. Do przerwy przewaga stopniała, a nawet zmieniła się w prowadzenie gospodarzy (47:41).
Trzecia kwarta – moment krytyczny
Kluczowym fragmentem spotkania była trzecia kwarta. To wtedy najbardziej uwidoczniła się różnica doświadczenia i fizyczności między zespołami. Mieliśmy ogromne problemy z zatrzymaniem rozpędzonych gospodarzy – szczególnie w kontratakach i rzutach z dystansu.
Mimo pojedynczych udanych akcji, graliśmy nieskutecznie tracąc przy tym sporo piłek. Straty, brak skuteczności oraz trudności w obronie doprowadziły do szybkiego powiększania się przewagi Pleszewa. Nasz zespół wyraźnie odczuł intensywność playoffów i braki w podkoszowej rotacji.
Walka do końca mimo wyniku
W czwartej kwarcie, mimo wysokiej straty, nasz zespól nie odpuścił. Walczył pod koszem, a zawodnicy rotacyjni dostali swoje minuty i pokazali zaangażowanie. Widać było jednak, że gospodarze kontrolują przebieg spotkania.
Mimo porażki 97:116, nasza postawa – szczególnie w pierwszej połowie – zasługuje na uznanie. Ten zespół, który buduje swoje doświadczenie już teraz potrafi rywalizować z czołówką ligi.
Punktowali dla naszego zespołu : Weiss 23 (1x3), Zenner 20 (4x3), Eromosle 19 ( 1x3 ), Kurowski 12 (2x3), Szafarski 9 (1x3),, Barycza 8 , Kmieć 3 (1x3), Walasek 2, Mokrzycki 1.
Szerszy kontekst serii
Ten mecz pokazał, jak wymagająca jest gra w playoffach. Nasza ekipa, jako 6. zespół sezonu zasadniczego, postawiła wysoko poprzeczkę doświadczonym rywalom, a w pierwszym spotkaniu udowodniła, że potrafi wygrywać.
Powrót do playoffów po rocznej przerwie jest dla klubu dużym sukcesem, a młody skład zbiera bezcenne doświadczenie. Mimo wysokiej porażki w drugim meczu i nie awansowaniu do kolejnego etapu pokazaliśmy, że nie można nas lekceważyć.
Wnioski
Nasza drużyna przegrała tym razem, ale zdobyte doświadczenie może zaprocentować w kolejnym sezonie.